Grzegorz Zengota też chciałby pojechać w SGP

Fot. Patryk Kowalski

Grzegorz Zengota, wychowanek zielonogórskiego Falubazu, od dwóch sezonów w barwach leszczyńskich „Byków” zapytany o ocenę tegorocznych uczestników SGP oraz o szanse polskich żużlowców na medale… żałuje, że nie ma go w cyklu Grand Prix.

Mam wrażenie, że w tej stawce uczestników SGP brakuje dwóch nazwisk – Janusza Kołodzieja i…Grzegorza Zengoty. Cóż żarty na bok z moją osobą, ale „Koldi” w pełni zasługuje na bycie stałym uczestnikiem rywalizacji o tytuł IMŚ – powiedział Grzegorz Zengota.

W tegorocznym zestawie mamy trzech Brytyjczyków. Zacznę od najstarszego z nich. Tai Woffinden – niektórzy już twierdzą, że jego kariera pomału zmierza ku schyłkowi. Nie zgadzam się z taką opinią, bo nadal jest doskonałym zawodnikiem i trudnym rywalem na każdym torze. Jego doświadczenie jest olbrzymie podobnie jak umiejętności. Jest w stanie podjąć walkę o medale.

Ocena Grzegorza Zengoty:

Robert Lambert – zeszłoroczna edycja tych rozgrywek pokazała jego olbrzymi potencjał. Szóste miejsce na pewno nie jest szczytem jego aspiracji i możliwości. Ten sezon w jego wykonaniu może być jeszcze lepszy niż poprzedni.

Daniel Bewley – olbrzymi talent i perspektywiczny zawodnik. Ma za sobą dopiero dwie pełne edycje tych rozgrywek. Mówi się, że do trzech razy sztuka, osobiście nie sądzę, aby w tym roku sięgnął po najwyższy laur, ale może liczyć się w walce o medale.

Jack Holder – błyskotliwy talent reprezentujący Australię. Rok temu był rewelacją cyklu SGP. Czwarte miejsce, a więc pierwsze poza podium na pewno nie dało mu satysfakcji i myślę,
że w tym roku poczyni kolejny krok do przodu w tej rywalizacji. Skala jego talentu i umiejętności oraz możliwość korzystania z wiedzy starszego brata to olbrzymie atuty w jego rękach.

Jason Doyle – mimo upływu lat to nadal jeden z najbardziej zadziornych zawodników w tej stawce. Australijczyk jest niczym wino, im starszy tym lepszy. Nadal nie powiedział ostatniego słowa w rywalizacji o tytuł IMŚ i w tym roku nie zamierza składać broni w walce o medale.

Leon Madsen – po raz szósty wśród najlepszych żużlowców świata. Dwa srebrne medale
w tej rywalizacji świadczą o ogromnym potencjale Duńczyka, który zapewne chciałby dorównać swoim wielkim rodakom takim jak: Nicki Pedersen, Hans Nielsen czy Erik Gundersen.

Mikkel Michelsen – młodszy z duetu Duńczyków z olbrzymimi aspiracjami. Był skuteczny
w rozgrywkach o Indywidualne Mistrzostwo Europy i na wiele liczył w SGP, ale rzeczywistość okazała się dla niego trudnym doświadczeniem. Najlepsza lokata do tej pory to 11 miejsce więc może być już tylko lepiej.

Fredrik Lindgren – jedyny Szwed w stawce uczestników i do tego najstarszy zawodnik nie tylko wiekiem, ale ma na swoim koncie już 15 edycji w roli pełnoprawnego uczestnika. Zeszłoroczny srebrny medal wskazuje, że reprezentant Szwecji ma nadal olbrzymie umiejętności i będzie walczył o ten upragniony tytuł IMŚ.

Martin Vaculik – najlepszy w historii Słowacji żużlowiec. Tym razem po raz dziewiąty stanie w szranki walki o złoto. Rok temu odniósł największy sukces zdobywając brązowy medal, a przecież nie od dzisiaj wiadomo, że w miarę jedzenia apetyt rośnie.

Andżejs Lebedevs – pierwszy w historii SGP pełnoprawny uczestnik tych zmagań rodem z Łotwy. To debiutancki sezon w roli pełnoprawnego uczestnika, a że Łotysz jest wyjątkowo walecznym zawodnikiem, więc pewnie dostarczy nam sporo emocji swoimi występami.

Kai Huckenbeck i Jan Kvech – dla mnie to wielkie znaki zapytania, na pewno udział w elicie doda im pewności siebie i dzięki startom w GP zdobędą bardzo cenne doświadczenie.

Bartosz Zmarzlik – najbardziej utytułowany uczestnik tych zmagań, cztery tytuły IMŚ w zasadzie mówią wszystko. Cel jasny i prosty – walka o kolejny złoty medal w pogoni za osiągnięciami takich sław jak Ivan Mauger, Tony Rickardsson czy Ove Fundin. Bartek zawsze walczy o zwycięstwa, jego umiejętności i ambicja nie mają sobie równych.

Dominik Kubera – kolejny debiutant, ale w tym przypadku jestem spokojny o wynik. „Domin” nie tylko ma wielki potencjał, ale także olbrzymie umiejętności i to prawdziwa zadziora na torze. Dysponuje atomowym startem i cechuje go niesamowita odwaga oraz zacięcie. Skazany na sukces.

Szymon Woźniak – potrafi wygrać z każdym. Debiutant w tych rozgrywkach, być może będzie ich „czarnym koniem”. Ogromna determinacja i wola walki.

Można jeszcze kupować ostatnie bilety na zawody w Warszawie: https://www.kupbilet.pl/sgp2024